Urlop we Włoszech

Realia finansowe w dobie kryzysu, nie są najlepsze. Aczkolwiek porównując nasze wakacyjne wyjazdy z okresu studiów to i tak w dzisiejszych czasach możemy dużo więcej. Niemniej jednak zdecydowaliśmy powrócić do starych zwyczajów i spróbować po 20-tu latach przerwy wybrać się na ferie autostopem. Jedyne co chcieliśmy zabrać to najnowsze aparaty cyfrowe i kamery, żeby dobrze udokumentować wyprawę.

Podróżowanie autostopem przez kraje Europy Północnej jest bardzo łatwe. Ludzi charakteryzuje duża przyjazność. Wielu z nich w młodości podróżowało w ten sposób i ze względu na sentyment chętnie podwożą autostopowiczów. Pogoda nam dopisywała, więc nawet dłuższe okresy oczekiwania nie były szczególnie uciążliwe. Zrobiliśmy całe masy ciekawych i zabawnych zdjęć i odwiedziliśmy przy okazji kilka fajnych miasteczek, których wcześniej nie planowaliśmy odwiedzić.

Niestety końcowy etap podróży nie był już tak extra. Podróżowanie się po prowincjonalnych bezdrożach okazało się niebywale bardziej skomplikowane niż jazda autostopem drogami szybkiego ruchu europy. Cały jeden dzień spędziliśmy na pustynnym pustkowiu, na którym nie było ani jednego drzewka, ani innego cienia. Jak na złość dopadł nas tam deszcz, a żaden z przejeżdżających mieszkańców nie miał ochoty żeby zabrać ze sobą przemoczoną parę.

Ograniczony czas urlopu niestety nie pozwolił nam na odwiedzenie wszystkich okolicznych zakamarków. Troszkę chodziliśmy na skalistą plaże, troszkę łaziliśmy się po klifach, trochę próbowaliśmy potraw miejscowej kuchni. Niestety w trakcie jednej z wycieczek na skałki ktoś był uprzejmy rąbnąć nam cały plecak. Pal licho ręczniki, ale niestety przy okazji zginął też aparat Canon 50d oraz walkmann Fuji. Trochę nam to skwasiło nastój i niestety spowodowało wydatki. Ostatni tydzień niestety cały czas lało, więc do domu powróciliśmy w nastrojach minorowych z poczuciem zmarnowanego czasu.


Comments are closed.